Napęd 1×11 (teraz nawet 1×12) to niby nowość w MTB czyli rowerach górskich.

A tak naprawdę, pojawił się daaaaaawno temu u oczywiście amerykańskich pasjonatów kolarstwa górskiego. Któregoś dnia, ktoś uznał że nie ma potrzeby posiadania więcej niż jednej zębatki z przodu i zaczął jeździć na jednej…

Niedawno SRAM podchwycił temat i zaczął promować to jako przyszłość w napędach rowerów górskich, słusznie ?

Gdy kupowałem ostatni rower, na rynek wchodziły właśnie „górale” z kołami 29″. Na tyle wchodziły, że nie było jeszcze opinii co do słuszności takiego wyboru. Tak, to było ładnych kilka lat temu… Długo biłem się z myślami i jednak wybrałem 26.. jak się później okazało – dla mnie niesłusznie. O tym wkrótce … Postanowiłem tym razem kupić coś, co posiadało będzie wszystko to, co właśnie pojawia się na rynku i jest wg mnie odpowiednie do mojego trybu użytkowania roweru.

Co to jest napęd 1×11 ?

Jednym z takich elementów był napęd 1×11 czyli tylko jedna „zębatka” z przodu i 11 z tyłu – czyli tylko jedna przerzutka, tylko jedna manetka itd… Internet jest pełen opinii. Jedni chwalą inni ganią – normalne, jednak nikt nie był mi w stanie odpowiedzieć czy taki rodzaj napędu sprawdzi się nie tylko u zawodnika ale także kogoś, kto jazdę na rowerze traktuje rekreacyjnie i szuka niezawodnego sprzętu.

naped 1x11   naped 1x11

Podszedłem do tematu na tyle serio na ile się dało. W moim dotychczasowym rowerze do końca żywota zbliżał się już napęd (3×9) więc ostatnie kilkadziesiąt kilometrów mój Unibike pokonał na średniej tarczy z przodu (32zęby) + pełnym zakresie kasety tylnej (12-32?). Testy te – bojąc się o żywotność napędów wykonałem na swoich ulubionych trasach – to co było dla mnie najważniejsze to czy wybranych kilka podjazdów uda mi się pokonać bez zrzucania przedniej przerzutki na najmniejszy blat – uff, udało się. To był mój największy lęk. Wrzucanie największej tarczy nie było mi nigdy niezbędne – w terenie rzadko bywa możliwość rozpędzenie roweru do prędkości, przy której niezbędnym byłoby dokręcanie. Czyli się udało.. ?

Oczywiście nie można porównywać takiego testu do rozwiązania, jakie pojawiają się przy napędach 1×11. To jednak inny zakres przełożeń – mimo 11 zamiast 27, bardzo duża możliwość zabawy biegami. Test ten dał mi jednak obraz, którego zabrakło mi w relacjach w necie.

naped 1x11

Upragniony rower przyjechał. Wybór padł na najniższy model z takim napędem w palecie firmy Kross czyli B7. Szukałem najtańszej oferty na Ceneo i to się fajnie sprawdziło – aktualne ceny rowerów. Napęd SRAM NX, przednia tarcza posiada 32 zęby, tylna kaseta to rozpiętość między 11 a 42 zębami.

Jak działa napęd 1×11 ?

Pierwsza przejażdżka – szok, jak to ? Tylko jedną ręką mam zmieniać biegi ? Co najmniej dziwne. Może i tak ale okazało się wygodne, zadziwiająco wygodne. Zaraz ktoś powie że łańcuch pracuje pod dużymi kątami i prowadzi to do szybszego zużycia – oczywiście, na pewno tak jest, ale…

Zauważyłem że przy moim użytkowaniu, większość trasy pokonuję na zbliżonych do „środkowych” przełożeniach, a wtedy łańcuch pracuje w prawie prostej linii. Przy takim ustawieniu pozwala mi to na równą jazdę „po płaskim” z prędkościami w okolicach 25km/h czyli poza asfaltem idealnie.

Jedna manetka działa bardzo sprawnie. Przy zrzucaniu biegów możliwa jest stopniowa zmiana nawet o 3 przełożenia za jednym naciśnięciem czyli odpada nam problem machania manetką, gdy trzeba nagle zredukować bieg przed podjazdem.

Przy rozpędzaniu wrzucamy jednym kliknięciem jeden bieg, ale jak wiadomo ten problem jest pomijalny, bo nigdy nie będziemy rozpędzać się tak szybko, aby zabrakło nam przełożenia. Manetka ma bardzo krótki ruch w przypadku zmiany przełożeń na mniejszą zębatkę. Jak zacząłem pisać wyżej, stopniowy przy zmianie na niższy bieg – jeśli klikniemy blisko, łańcuch zmienia się o jedną zębatkę, jeśli długi o dwie, jeśli bardzo długi – zmieniamy na raz trzy przełożenia. A tak właśnie „szybko” możemy zwolnić na podjeździe więc pod tym względem super.

Minusem są przy fabrycznej konfiguracji prędkość maksymalna. Skutecznie możemy pedałować do prędkości max 45km/h – przynajmniej dla mnie. Powyżej tej prędkości, trzeba kręcić już naprawdę bardzo szybko, ale prędkości powyżej 40, osiągam tylko na asfaltowych zjazdach więc przyjąłem że tak ma być…

Napęd 1×11 ma jeszcze zaletę, która pojawiła się podczas mycia roweru po błotnej eskapadzie. Przód jest czysty, a jeśli jest brudny to i tak jest czysty – napęd dużo łatwiej jest utrzymać w czystości. Myjnia to jedno, ale przede wszystkim nic nie trze, nie trzeszczy ani nie dzieje się nic złego po dużym ubłoceniu roweru podczas jazdy. Łańcuch na jednej zębatce sam łatwiej się oczyszcza (oczywiście nie zastąpi to serwisowania i porządnego mycia po dużym błocie) ale i tak jest to dużo przyjemniejsze w użytkowaniu.

Czy dobrze zrobiłem wybierając napęd 1×11 ?

Podsumowując, czy zdecydowałbym się raz jeszcze na napęd 1×11 ? Tak i podpisuję się pod tym obiema rękami. Na tym napędzie zrobiłem ok 700 1500km – w tym pewnie 80 70% poza asfaltem. To może niedużo i na pewno za rok będę mógł powiedzieć więcej na ten temat ale to wystarczająco dużo, aby utwierdzić się w przekonaniu że dokonałem dobrego wyboru.

Mam nadzieję że mój opis pomoże Ci w wyrobieniu sobie zdania na temat tego rodzaju napędu. Jeśli nie zgadzasz się z jakimś moim stwierdzeniem – z przyjemnością przeczytam Twój komentarz.

Zdjęcia mojego roweru z moich mini-wypraw znaleźć można na moim Instagramie – zapraszam.

Krzysiek