Vanlife – co to ?

Van-life czyli życie w vanie – to dla każdego minimalisty kochającego podróże status idealny.

Żadnego czynszu, hałaśliwych sąsiadów – no jeśli się trafią to wystarczy pojechać kawałek dalej. Nie ma też innych przeszkód, które niesie ze sobą klasyczny styl życia.

Vanlife – co to czyli jak to zrobić ?

Więc tak, kupujemy busa – nieważne jakiego – ma być sprawny. Bierzemy do pomocy kumpli i z tego zwykłego busa budujemy campera – ale nie takiego z tymi wszystkimi przedsionkami, plastikowymi meblami czy składanymi stolikami.

Nie. Kupujemy kilka m2 desek i sklejki i tak tworzymy nasz nowy domek na kołach.

Wrzucamy materac, jakieś krzesło, małą kuchenkę turystyczną i lodówkę. Wyposażamy auto w większą ilość punktów ładowania telefonów/komputerów itp i ..,

Jesteśmy gotowi aby nie tylko w busie mieszkać ale i pracować- tak jak w klasycznym biurze gdziekolwiek na świecie bus nas nie dowiezie.

Ostatnio oglądałem film o parze z Niemiec, która kupionym w Stanach szkolnym autobusem przejechała z Alaski do Meksyku – to jest właśnie wg mnie Vanlife – w sieci znalazłem tylko trailer:

Całość na pewno była na Netflixie – czy gdzieś jeszcze, nie wiem ale zachęcam do sprawdzenia.

W zależności od wybranego kierunku podróży, warto wybrać także i auto. Jeśli w wybranej destynacji nie ma dobrej jakości dróg, warto zastanowić się nad autem bardziej terenowym:

Ten Unimog (Merceces) powyżej pozwala na pełną samowystarczalność nawet w bardzo trudnym terenie.

Vanlife – co to znaczy dla mnie ?

Włączyłem kiedyś dobrą muzę i wymyśliliśmy …

I tak, niedawno kupiliśmy nowe rodzinne auto – to terenowy bus oczywiście z napędem na cztery koła, wyższym mocnym zawieszeniem i sporą przestrzenią wewnątrz – po pierwszych modyfikacjach wygląda tak:

vanlife

To japoński Mitsubishi Space Gear 4×4 / Delica / L400 i powoli będziemy robić z niego małego terenowego nie-campera a własnie auto a’la vanlife… szczegóły techniczne umieszczać będę na www.delica4x4.pl ale wynikami poszczególnych etapów prac na pewno się tu pochwalę 😉

Trzymaj kciuki.. sporo pracy przed nami 🙂